***

Nie mogła mieć więcej nad 24 lat Platerówna; niskiej urody, blada, niepiękna, ale okrągłej, przyjemnej, sympatycznej twarzy, błękitnych oczu, kształtnej, ale niesilnej budowy; była poważną, bardziej surową niż ujmującą się, mało mówiącą i spojrzeniem nakazującą dla siebie należne względy i przyzwoitość; nikt też w obozie nie dopuścił się w jej obecności wymówić jakiego niedorzecznego słowa, żartu lub uchybić w grzecznym obejściu  się. Miała na sobie szaraczkowy po kolana surdut z czerwonym kołnierzem, a kolo szyi koronkowy kołnierzyk, co było jej bardzo do twarzy. Przy tym miała na głowie kaszkiecik męski, włosy ucięte, szerokie, do ziemi szarawary, puginał i małą szablę u pasa, ostrogi srebrne przy bucikach. Skromna bez żadnej nienaturalnej pretensji, trzymała się zgrabnie na koniu, a przy niej nieodstępną była takiej samej, jak ona urody, jej przyjaciółka, przystojna, wesoła, wszystkim podobająca się panna Raszanowiczówna.

Grzecznie i uprzejmie powitał Chłapowski hrabiankę, która te miała staranne wyższego świata ujęcie i wychowanie.

Ignacy Domeyko, Moje podróże. Pamiętniki wygnańca,
 t. 1, Wrocław-Warszawa-Kraków 1962, s. 64, 65

***

W kilka dni potem zatrzymaliśmy się w majętności marszałka Kozakowskiego, gdzie nadciągnęły nowe oddziały powstańców (...) Nad wszystkim główną miał komendę sędziwy książę Ogiński, z którym przybyli także książę Giedroić, dwóch hrabiów Platerów i panna Emilia Plater, jako ochotnik, amazonka na koniu i uzbrojona; adiutantowała zaś przy niej, panna Raszanowicz, bardzo ładna młoda osoba. Co do panny Platerównej, ta nie odznaczała się szczególnymi wdziękami; mała posadko wata blondyna cery śniadej, strój męski bynajmniej jej urody nie podnosił.

Wojciech Goczałkowski, Wspomnienia lat ubiegłych,
  t.2, Kraków 1862,s. 17-18

***

Wracając do mego stanowiska, pomijałem cmentarz wilejski. Przy rozwalonym omszałym parkanie stało uwiązanych wiele koni rozmaitej szerści, rozmaitego wzrostu i rozmaicie umontowanych, Wypoczywał tu oddział powstańców Jedno pomiędzy nimi grono ściągnęło szczególniej moją uwagę. U ściany drewnianego kościółka, kilku hożych z fręzlistemi szlifami oficerów polskich otaczało dwóch młodych wojowników litewskich. Obawa mieli zgrabnie wpadające w kibić szaraczkowe ubiory; granatowe okrągłe czapki, od niechcenia włożone na bakier, dwukolorowe kokardy na piersi, lekkie szable u boku i za wąskim pasem małe krócice. Strój i uzbrojenie obu zupełnie były podobne, ale jeden miał twarz bladą, pociągławą, błękitne oko poglądające z zadumaniem i niekiedy posępny uśmiech na ustach; drugi okrągłej rumianej twarz czarnych oczu z pod szerokich brwi patrzących żywo, uśmiechał się ciągle, jak gdyby jego dusza we wszystkiem widziała tylko igraszkę wesołą. Wyraz twarzy i układ postawy różnił bardzo tych dwóch interesujących towarzyszy. Pierwszym była Emilia Platerówna drugim Raszanowiczówna,..

Powstanie na Litwie. Wspomnienia uczestników,
 wyd. Henryk Mościcki, Wilno 1931, s. 153

***

Wizerunek trafny kolorowany hrabianki Plater, dowodzącej pułkiem ułanów przez nią samą utworzonym w mundurze i na koniu sprzedaje się w Poznaniu u Heine i Spółka,

na rynku pod nr 85.
„Gazeta Wielkiego Księstwa Poznańskiego" z 22 lipca 1831 r.,
 cyt. za: D. Wawrzykowska-Wierciochowa, op. cit., s. 242

***

Na Litwie walczą kobiety i panny za sprawę wolności i swobód ziemi polskiej. Bohaterką między tymi najznakomitszą jest, jak wiadomo, hrabianka Plater (...) Otrzymała ona najstaranniejsze wychowanie, posiada wielkie przymioty duszy i umysłu; mówi i pisze z równą doskonałością w języku polskim. francuskim, angielskim, włoskim i niemieckim. Przy tym jest piękności rzadkie i słusznego wzrostu, blondynka, prawdziwa Polka.

"Gazeta Wielkiego Księstwa Poznańskiego" z 3 sierpnia 1831 r.,
 cyt. za; D. Wawrzykowska-Wierciochowa, op. cit., s.243

***
Anonim, Piękny czyn pułkownika Kickiernickiego

28 czerwca 1831.

Emilia Plater umykająca przed goniącymi tuż kozakami, przez wrota na wpółotwarte zaczepia się o niej spada z konia, którego nie może utrzymać. Kiekiernicki [komendant Kowna] nie waha się w tak niebezpiecznym razie zatrzymać swojego, podejmuje ją zmusza aby wsiadła na jego konia, zacina go, a sam w kilka chwil dostaje się w niewolę

Cyt. za: Pamiętniki polskie zebrane przez Ksawerego Bronikowskiego,
 t. II, Przemyśl 1883, s. 167

***

Nieznany wizerunek
Emilii Platerówny.
 

   Oblicze Emilii Platerówny, tej kobiety niezwykłej, uwiecznionej w poezyi Mickiewicza, nie jest dokładnie znane narodowi, za którego wolność tak dzielnie, tak bohatersko walczyła. Rozpowszechnione w licznych reprodukcyach jej wizerunki bardzo małem odznaczają się podobieństwem, nie wyłączając nawet portretu, w stroju wojskowym, znajdującego się w pomnikowem dziele Józefa Straszewicza: „Les Polonais et les Polonaises de la Rćvolution du 29 Novembre 1830". (Paryż 1832-1836) Są to po większej części twory fantazyi, których autorowie nie posiłkowali się żadnym autentycznym materyałem. A materyał taki istnieje, i spożytkować go łatwo.
Wskazał go nam, może po raz pierwszy, p. Gomulicki w zajmującym artykule o Emilii Platerównie.
   Obok portretu z dzieła Straszewicza znajdujemy w artykule tym podobiznę bohaterki według starego obrazu w posiadaniu rodziny.
   Lecz z postawy, ubioru wojskowego, układu włosów i innych szczegółów widać, że portret ten lub może jego kopia posłużył do fotografii w dziele Straszewicza. Zatracono jednak najzupełniej podobieństwo oblicza bohaterki.
   Oblicze to przekazała nam też i ona sama w malowanym przez siebie portrecie olejnym, którego wierną dajemy tu po raz pierwszy podobiznę. Dodajemy przytem szczegół, którego nie uwydatnia fot., że Platerówna miała włosy jasne i oczy niebieskie. Pamiątka ta znajduje się u jej krewnej, p. Bogumiły z hr. Ledóchowskich baronowej Roopowej, zamieszkałej Antuzowie, w powiecie Nowo- Aleksandryjskim, gubernii kowieńskiej. I zdaje się, że wizerunek ten sięga wcześniejszej nieco doby, niż podana przez p. Gumolickiego podobizna. Przy tem autentyczny strój współczesny, uczesanie głowy, spokój i słodycz, rozlana w obliczu, nadają temu malowidłu pewien powab i wdzięk niewieści, którego brak na tamtym, pełnym wojennego rozmachu, wizerunku Platerówny.

L. Meyet.
Tygodnik ilustrowany 1907r.  nr 2